Miało nas chronić. Dlaczego więc coraz trudniej normalnie żyć?

Miało nas chronić. Dlaczego więc coraz trudniej normalnie żyć?

Odczyt wykorzystuje syntezator mowy wbudowany w Twoją przeglądarkę lub system. Dostępne głosy i ich jakość mogą się różnić w zależności od urządzenia i przeglądarki.

Witajcie, moi drodzy!

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami pewnymi przemyśleniami i przy okazji poznać Wasze zdanie.
Trochę już na tym świecie żyję. Pracowałam w różnych miejscach, z niejednego pieca chleb jadłam. Od lat interesuję się psychologią, ludzkimi zachowaniami i mechanizmami, które rządzą naszym społeczeństwem. Zdarzyło mi się nawet przeczytać kilka książek. Haha.
Miałam też okazję prowadzić jakieś tam biznesy. Celowo nie będę się tutaj rozpisywać, bo nie o mnie chodzi.
Ale do rzeczy.
Od pewnego czasu coraz częściej odnoszę wrażenie, że świat, który sami sobie tworzymy, staje się absurdalnie skomplikowany.
Pamiętam czasy, kiedy prowadziłam jednoosobową działalność gospodarczą w Polsce. Nie potrzebowałam sztabu księgowych, doradców ani prawników, żeby poradzić sobie z większością obowiązków. Oczywiście przepisy istniały, podatki trzeba było płacić, a formalności załatwiać. Ale jakoś dało się w tym wszystkim odnaleźć.
Dzisiaj? Szczerze mówiąc, nie wiem, czy zdecydowałabym się na to ponownie.
I nie chodzi mi o samo założenie firmy, bo to akurat jest obecnie stosunkowo proste. Chodzi o jej późniejsze prowadzenie.
Mam wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem przybywa nowych przepisów, obowiązków, interpretacji i wyjątków od wyjątków. Coś, co miało uporządkować jedną sprawę, potrafi skomplikować trzy kolejne.
A przecież większość tych regulacji powstaje, przynajmniej w teorii, w słusznym celu. Mają chronić obywateli, pracowników, przedsiębiorców, zwierzęta czy konsumentów.
Tylko że później przychodzi praktyka.
I okazuje się, że zwykły człowiek, który chce po prostu uczciwie pracować, prowadzić działalność i żyć spokojnie, coraz częściej potrzebuje specjalisty, żeby w ogóle zrozumieć, co mu wolno, czego nie wolno i jakie ma prawa.
Od wielu lat mieszkam poza Polską. Niektórzy z Was pewnie o tym wiedzą. A czy prowadzę jakąś działalność również w Polsce? Być może. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Haha.
Mam więc pewne możliwości porównania różnych systemów. I powiem Wam, że prowadzenie działalności w Wielkiej Brytanii i w Polsce to pod wieloma względami dwa różne światy.
Ale tak naprawdę nie o przedsiębiorczości chciałam dzisiaj pisać.
Coraz częściej trafiam na różne historie i afery. Czytam o problemach franczyzobiorców, choćby popularnych Żabek, o kontrowersjach wokół działalności niektórych organizacji prozwierzęcych, o sporach obywateli z instytucjami i o ludziach, którzy nagle znajdują się w sytuacji, z której nie potrafią znaleźć wyjścia.
I zaczęłam dostrzegać pewien wspólny problem.
Czy my przypadkiem nie stworzyliśmy systemu, w którym znajomość przepisów i umiejętność ich wykorzystywania zaczynają mieć większe znaczenie niż zwykła uczciwość?
Tak wiem, ani Ja ani Wy nie wymyśliliście tych przepisów i zawiłości. Teoretycznie robią to ludzie wykształceni, mądrzejsi od nas eksperci w tych dziedzinach. Choć kiedy piszę słowo ,,eksperci" jakoś tak automatycznie uśmiecham się do siebie.
Bo zobaczcie.
Można działać w dobrej wierze, nikogo świadomie nie krzywdzić, a mimo to ponieść poważne konsekwencje, ponieważ nie znało się jakiegoś przepisu albo nie dopełniło obowiązku, o którego istnieniu nawet się nie wiedziało.
Z drugiej strony ktoś, kto doskonale orientuje się w prawnych zawiłościach, może próbować wykorzystywać je dla własnych korzyści.
I tutaj zaczyna się coś, co naprawdę mnie niepokoi.
Przecież przepisy powinny służyć ludziom, a nie ludzie przepisom.
Instytucje powinny pomagać rozwiązywać problemy, a nie tworzyć kolejne.
Organizacje powołane do pomagania powinny przede wszystkim pomagać, a nie wykorzystywać swoje uprawnienia czy społeczne zaufanie do realizowania innych celów.
Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie instytucje działają źle, a każda organizacja ma nieuczciwe zamiary. Byłoby to zwyczajnie głupie uogólnienie.
Zastanawia mnie jednak, czy wraz z rozbudową kolejnych struktur, przepisów i mechanizmów kontroli nie stworzyliśmy przypadkiem coraz większej przestrzeni do nadużyć.
Bo przecież każdy przepis ktoś musi interpretować. Każdą decyzję ktoś podejmuje. Za każdą instytucją, organizacją czy urzędem stoją konkretni ludzie.
A ludzie, jak doskonale wiemy, bywają różni.
Jedni kierują się uczciwością, poczuciem obowiązku i chęcią pomagania. Inni własnymi ambicjami, interesami, pieniędzmi czy zwyczajną potrzebą posiadania władzy nad drugim człowiekiem.
I nie ma znaczenia, jak piękne hasła wypiszą sobie na sztandarach.
Samo powoływanie się na dobro, sprawiedliwość czy ochronę słabszych nie sprawia jeszcze, że ktoś rzeczywiście postępuje uczciwie.
Dlatego coraz częściej zastanawiam się, dokąd właściwie zmierzamy?
Czy naprawdę potrzebujemy aż tylu regulacji, procedur i instytucji, żeby normalnie funkcjonować?
Czy może doszliśmy już do momentu, w którym próbując uregulować niemal każdy aspekt życia, zaczynamy odbierać ludziom samodzielność i zdrowy rozsądek?
A może problem wcale nie leży w liczbie przepisów, tylko w tym, jak są napisane, interpretowane i egzekwowane?
Nie wiem.
Nie jestem prawnikiem ani ekspertem od administracji. Jestem po prostu człowiekiem, który przez lata zebrał trochę doświadczeń, lubi obserwować świat i czasami zastanawia się, czy to wszystko naprawdę musi być aż tak skomplikowane.
Bo moim zdaniem dobrze zorganizowane państwo nie powinno być takim, w którym obywatel musi znać tysiące przepisów, żeby nie wpaść w kłopoty.
Powinno być takim, w którym człowiek postępujący uczciwie może normalnie żyć, pracować i rozwijać się, nie obawiając się na każdym kroku, że nieświadomie zrobi coś niezgodnego z kolejną procedurą.
I jestem naprawdę ciekawa Waszego zdania.
Czy Wy również macie wrażenie, że świat staje się coraz bardziej skomplikowany, a zwykłemu człowiekowi coraz trudniej się w nim odnaleźć?
Czy może to tylko moje subiektywne odczucie, wynikające z wieku i doświadczeń?
A może jest wręcz przeciwnie i dzisiejsze regulacje dają nam więcej bezpieczeństwa, niż kiedyś mogliśmy sobie tylko wyobrazić?
Chętnie poczytam, co o tym myślicie. Szczególnie interesują mnie Wasze własne doświadczenia.
Bo czasami mam wrażenie, że zamiast upraszczać ludziom życie, nauczyliśmy się przede wszystkim komplikować rzeczy, które kiedyś były prostsze.
1
Udostępnij

Przy Ognisku

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpalić pierwszą iskrę.

Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.

← Powrót do listy