Kilka przemyśleń o wierze, czasie, śmierci i odnajdywaniu siebie.
Jaki jest sens życia?
Na to pytanie istnieje tyle odpowiedzi, ilu ludzi żyje na świecie. Każdy tworzy własne przekonania na ten temat. Jedni wierzą, że znają odpowiedź. Inni są przekonani, że ją znają. Jeszcze inni bez wahania przyznają, że nie mają zielonego pojęcia.
Oszczędzę wam czasu i od razu napiszę, że ja również nie wiem, jaki jest sens życia.
Tak naprawdę nikt nie przedstawił niepodważalnych dowodów, które raz na zawsze odpowiedziałyby na pytania nurtujące ludzkość. Powstało wiele teorii, religii i filozofii. Na przestrzeni wieków postawiono niezliczoną liczbę tez, jednak żadna z nich nie została powszechnie udowodniona ponad wszelką wątpliwość.
Wydaje mi się, że aby choć trochę łatwiej zrozumieć świat, warto uświadomić sobie kilka podstawowych rzeczy.
Jedną z nich jest fakt, że cała wiedza, jaką dziś posiadamy, pochodzi od innych ludzi. Gdy się nad tym głębiej zastanowić, jest to wręcz fascynujące. Miliony książek, filmów, pieśni, miliardy stron internetowych i niewyobrażalne ilości danych stworzył człowiek. To fakt.
Jednocześnie warto odróżnić samo istnienie świata od naszej wiedzy o nim. Grawitacja, gwiazdy, DNA czy prawa fizyki nie zostały stworzone przez człowieka. Istniały na długo przed nami. Jednak cała wiedza, którą o nich posiadamy, została odkryta, opisana i przekazana przez ludzi. To właśnie ich obserwacje, doświadczenia i wnioski ukształtowały nasze rozumienie rzeczywistości.
Tak samo wygląda to w przypadku religii, duchowości czy zjawisk nadprzyrodzonych. Nie wiemy, czy ktoś rzeczywiście rozmawiał z Bogiem, doświadczył objawienia lub spotkał istotę spoza naszego świata. Wiemy jedynie, że człowiek opowiedział o tym innym ludziom, a ci zdecydowali się w to uwierzyć lub nie.
To nie jest argument przeciwko nauce ani przeciwko wierze. To jedynie przypomnienie, że cała wiedza, do której mamy dostęp, dociera do nas za pośrednictwem drugiego człowieka. Dlatego warto słuchać uważnie, ale równie uważnie zadawać pytania.
Nie znamy żadnej książki ani żadnego źródła, co do którego moglibyśmy ponad wszelką wątpliwość wykazać, że zostało napisane przez Boga, ducha, kosmitę lub jakąkolwiek inną istotę nadludzką. Dotyczy to również całego internetu. Wszystko, co czytamy, oglądamy i słyszymy, zostało przekazane przez ludzi.
Spojrzenie na świat z tej perspektywy wiele zmienia.
Człowiek od wieków potrafi manipulować informacją. Część przekazów została zniekształcona celowo, część przez zwykłe błędy, a część przez upływ czasu. Dlatego uważam, że rozsądnie jest zachować ostrożność i nie przyjmować wszystkiego bezrefleksyjnie.
Nie oznacza to oczywiście, że należy podważać absolutnie wszystko. Nauka odpowiada na wiele pytań i bardzo często opiera się na solidnych dowodach. Dzięki niej wiemy dziś o świecie znacznie więcej niż nasi przodkowie.
Jednocześnie trzeba pamiętać, że każda dziedzina opiera się na pracy ludzi. Jeśli ktoś jest wybitnym historykiem badającym odległe dzieje naszych przodków, to właśnie on poświęcił temu życie. To od jego rzetelności, uczciwości i kompetencji zależy, czego dowiedzą się kolejne pokolenia. Wierzę, że zdecydowana większość badaczy kieruje się dobrymi intencjami. Byłoby jednak naiwnością zakładać, że wszyscy zawsze są nieomylni lub całkowicie bezstronni.
Dlatego warto zadawać pytania. Nawet te, które wydają się głupie.
Najbardziej zależy mi jednak na jednej myśli. Wszystko, co wiemy o sprawach duchowych, religijnych czy nadprzyrodzonych, pochodzi od ludzi. Ktoś powiedział, że doświadczył Boga. Ktoś inny twierdził, że przeżył coś nadprzyrodzonego. Ktoś spisał swoje doświadczenia, a inni zdecydowali się w nie uwierzyć.
Często słyszymy, że powinniśmy zaufać lub uwierzyć. Zawsze jednak człowiek przekonuje drugiego człowieka. Gdyby objawiła mi się istota, która stworzyła wszechświat, i poprosiła mnie, abym przekonała innych, by w nią uwierzyli, zadałabym jedno podstawowe pytanie.
Dlaczego sama im się nie pokażesz?
Ile razy słyszałeś określenie „niedowiarek”? Ile razy ktoś został skrytykowany tylko dlatego, że zadawał pytania?
Czy odpowiedzialność człowieka nie polega właśnie na tym, aby nie wierzyć ślepo we wszystko, co usłyszy?
Historia zna wiele przypadków, gdy ludzie krzywdzili innych tylko dlatego, że ktoś ich do czegoś przekonał, a oni nie zadali ani jednego pytania.
Jeżeli przyjdzie do mnie znajomy i oskarży sąsiada o coś strasznego, nie uwierzę mu wyłącznie na słowo. Nie wymierzę sprawiedliwości bez dowodów. Byłoby to skrajnie nieodpowiedzialne.
Dlaczego więc w sprawach religii czy duchowości miałabym postępować inaczej?
Mogę rozwijać własną duchowość. Mogę doświadczać różnych rzeczy. Mogę wyciągać własne wnioski. Nadal jednak będą to moje osobiste przeżycia, a nie niepodważalne dowody dla całego świata.
Spojrzenie na świat z tej perspektywy daje mi więcej spokoju. Bo skoro nikt nie zna wszystkich odpowiedzi, nie jestem sama w swoim zagubieniu. Wszyscy jesteśmy zagubieni. Niektórzy po prostu nauczyli się tego nie pokazywać. Inni nauczyli się udawać. A jeszcze inni najzwyczajniej w świecie z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, nigdy nie zadają sobie tego typu pytań.
Drugim bardzo ważnym aspektem jest świadomość przemijania.
Im mocniej uświadamiasz sobie, że kiedyś umrzesz, tym bardziej zaczynasz rozumieć wartość czasu. Ludzie często dziwnie reagują, kiedy spokojnie mówię, że pewnego dnia umrę. Słyszę wtedy: „Nie mów tak”, „Nie wygłupiaj się”.
Ale co w tym stwierdzeniu jest strasznego? Przecież jest to jedyna rzecz, która spotka każdego z nas. Nie wiemy tylko kiedy. Może za czterdzieści lat. Może jutro. Śmierć jest nieodłączną częścią życia.
Przed nami żyły miliardy ludzi. Po nas prawdopodobnie również będą żyły miliardy. Każdy z nich miał swoje marzenia, lęki, plany i problemy. Każdemu wydawały się one najważniejsze na świecie.
Paradoksalnie właśnie myślenie o własnej śmierci pomaga mi bardziej doceniać życie. Wiele błahych spraw nagle przestaje mieć aż takie znaczenie.
Żyjemy tak, jakbyśmy mieli żyć wiecznie. Całe życie przygotowujemy się na przyszłość. Na emeryturę. Na lepszy moment. Na odpowiednią chwilę. Tymczasem bardzo często zapominamy o teraźniejszości.
Ile razy słyszałeś zdanie: „Byle do urlopu”, „Byle do emerytury”.
Dlaczego nie zacząć żyć już dziś? Nie mam na myśli wielkich podróży ani ogromnych pieniędzy.
Mam na myśli pasję, naukę, rozwój, rozmowę z bliskimi.
Małe rzeczy, które sprawiają radość.
Sama przeżyłam trudne chwile, ale nawet wtedy nie przestałam próbować nowych rzeczy. Nie każda z nich stała się moją pasją, jednak każda czegoś mnie nauczyła. Czas jest ograniczony.
Jeśli nie wykorzystasz go teraz, może się okazać, że później zwyczajnie go zabraknie.
Trzecim i ostatnim aspektem jest twoja wyjątkowość.
Nie ma na świecie dwóch identycznych ludzi. Nawet gdyby istniała osoba wyglądająca dokładnie jak ty, myśląca podobnie i lubiąca to samo, nadal nie byłaby tobą.
To właśnie twoja droga uczyniła cię tym, kim jesteś. Twoje dzieciństwo, rodzice, przyjaciele, szkoła, praca, miłość, porażki, sukcesy. Każdy ból i każda radość. Każde spotkanie. Każda podjęta decyzja. To wszystko stworzyło człowieka, którym jesteś dzisiaj.
Jeżeli naprawdę to zrozumiesz, być może nie odnajdziesz odpowiedzi na pytanie o sens życia.
Być może odnajdziesz coś o wiele cenniejszego.
Swoją wartość.
Często próbuję rozmawiać z ludźmi właśnie o tym. Nie wiem, czy nie potrafię tego dobrze wyjaśnić, czy może każdy musi dojść do tego sam. Ja nazywam to odnalezieniem siebie.
Na zakończenie chciałabym powiedzieć tylko jedno. Nie martw się tym, że nie znasz sensu życia.
Prawdopodobnie nikt go nie zna. Nie pozwól również, aby inni wmówili ci, że żyjesz źle tylko dlatego, że twoja droga różni się od ich drogi. Dopóki nie krzywdzisz innych i nie krzywdzisz samego siebie, żyj najlepiej, jak potrafisz.
Słuchaj ludzi z pokorą. Wyciągaj własne wnioski. Nie każdy chce cię oszukać. Nie każdy chce ci pomóc.
Warto słuchać różnych głosów i poznawać różne źródła, ale to Ty zdecyduj, w co uwierzysz.
Odpowiadając na pytanie zadane na początku. Nie wiem, po co tu jesteśmy. Myślę, że skoro już dostaliśmy szansę, by przeżyć to życie, szkoda byłoby na końcu odkryć, że większość z niego po prostu nam umknęła. Że to, co wydawało się odległą przyszłością, stało się przeszłością. I zostało już tylko jedno pytanie: „Ale... to już?”
Jaki jest sens życia?
Odczyt wykorzystuje syntezator mowy wbudowany w Twoją przeglądarkę lub system. Dostępne głosy i ich jakość mogą się różnić w zależności od urządzenia i przeglądarki.
16
Przy Ognisku
Martwi mnie to bardzo.
Pozdrawiam serdecznie.
Pozdrawiam wszystkich świadomych