Skąd czerpię pomysły i jak w ogóle zaczęła się cała ta historia?

Skąd czerpię pomysły i jak w ogóle zaczęła się cała ta historia?

Odczyt wykorzystuje syntezator mowy wbudowany w Twoją przeglądarkę lub system. Dostępne głosy i ich jakość mogą się różnić w zależności od urządzenia i przeglądarki.

Ten post jest odpowiedzią na pytania, które od czasu do czasu pojawiają się w komentarzach. Czyli skąd biorę pomysły na teksty, aranżacje i ogólnie na całość.
Otóż po pierwsze, jak wspominałam już wiele razy, moje życie nie było kolorowe. Nie zdradzę wieku, ale zdradzę nieco tajemnicy. Wychowałam się w czasach, kiedy nie było jeszcze internetu, a telefony stacjonarne dopiero wchodziły do użytku. Często bywało tak, że można było zadzwonić wyłącznie z poczty.
Mój ojciec był czynnym alkoholikiem. Był wspaniałym człowiekiem, którego wykończył alkohol. Moja mama nie stanęła na wysokości zadania i wydaje mi się, że oboje moi rodzice przytłoczyła zmiana, jaka przyszła wraz z obaleniem komuny. Nagle trzeba było zacząć radzić sobie ze wszystkim. Płacić coraz więcej za prąd, gaz, wodę, mieszkanie. Nawet mleko przestało być darmowe. Rodzina się rozpadła.
Kiedy moja mama postanowiła opuścić mojego ojca, zabrała mnie i dwójkę mojego rodzeństwa na drugi koniec Polski, do miejsca, w którym się wychowała. Wiązało się to z dramatyczną zmianą w moim życiu, bo z dnia na dzień straciłam znajomych, kolegów, koleżanki, miłość i znalazłam się w obcym świecie, zaczynając życie od nowa. Z dnia na dzień musiałam stać się dorosła i nie było przebacz.
Później pojawiali się nowi partnerzy mojej mamy. Kolejni alkoholicy, kryminaliści i popaprańcy. To zostawia ślad w duszy. Wiele lat zajęło mi uporanie się z tymi demonami. Życie płynęło, a ja szłam przez nie totalnie pokaleczona, nie zdając sobie nawet sprawy, jak potężne piętno to wszystko na mnie odcisnęło.
Nie jestem w stanie opisać całości, bo musiałabym napisać książkę, więc będę przeskakiwać po epokach mojego życia, jakbyśmy podróżowali w czasie.
Zdarzyło mi się kilka razy w życiu rozkręcić biznesy. Pracowałam w wielu miejscach. W międzyczasie moim światem stało się pisanie i rysowanie jako odskocznia od rzeczywistości. Pisałam w eter, głównie dlatego, że wiele osób z mojego otoczenia uważało, że powinnam pisać cokolwiek. Wynikało to z faktu, że często pomagałam ludziom załatwiać różne sprawy. Pisałam pisma, pomagałam przy listach, mailach do rodziny, do starych znajomych, pismach do sądu czy odwołaniach do zakładu energetycznego.
Na pewnym etapie życia zaczęłam też szukać pomocy specjalistycznej, żeby poukładać pewne sprawy w moim życiu, bo mój gniew, złość, żal i smutek niszczyły mnie od środka. Wiązało się to z długoletnią pracą nad sobą. Często pisałam o własnych demonach, opowiadałam własne życie, a potem je analizowałam. Była to owocna praca, która być może uratowała mi życie.
Ale wracając do ostatnich kilku lat i do tego, skąd wziął się pomysł na kanał.
Nigdy nie przestałam pisać. Nawet moi bliscy nie wiedzieli, że na komputerze mam mnóstwo plików z historiami mojego życia, tekstami piosenek, wierszami i opowieściami. Pisałam do siebie listy. Pisałam listy do ludzi, których skrzywdziłam, i do ludzi, którzy skrzywdzili mnie. Cały proces trwał, a ja, kiedy stałam się samodzielna bez terapeuty, kontynuowałam swoją drogę.
Muszę dodać, że muzyka towarzyszyła mi niemal non stop. Zaczęłam uczyć się obsługi programów do tworzenia muzyki z YouTube i z Google, kiedy nikt jeszcze nie wiedział o AI, bo zwyczajnie jej nie było. Nauczyłam się grać kilka melodii na organach. Zawsze czułam muzykę sercem. Przez wszystkie te lata dodawała mi siły, wiary i otuchy.
Kiedy wydawało się, że nic szczególnego nie jest już w stanie mnie zaskoczyć, przyszedł kolejny okres turbulencji. Prowadziłam sobie spokojnie małą działalność gospodarczą i żyłam na swobodnym poziomie, aż pojawiła się w moim życiu STRZYGA. O tym również powstał utwór i pojawi się w święta. Finansami i postawą przyjaciela wciągnęła mnie w spółkę, w której na początku zarabiałam dość duże pieniądze. Po trzech latach okazało się, że zostałam wykorzystana. Spółka była tragiczna w skutkach, a ja zostałam z niczym.
Nie mogłam wrócić do swojej działalności, bo trzy lata wystarczyły, żeby rynek znalazł zastępstwo. Zostałam więc na lodzie, oszukana, z długami i bez perspektyw, na skraju załamania nerwowego. Siedziałam po dwadzieścia godzin dziennie przy komputerze i pisałam, bo to było jedyne, co mi pozostało. Nie widziałam wyjścia z sytuacji i zaczęłam szukać pracy.
W międzyczasie zaczęłam tworzyć teksty i przekuwać je w muzykę z wykorzystaniem SUNO AI oraz wszystkiego, czego do tej pory się nauczyłam. Oszczędności poszły na spłatę długów i niewiele mi zostało, więc musiałam ruszyć ostro, żeby nie upaść.
Siedząc dzień i noc, pisząc i tworząc, zastanawiałam się, co zrobić ze swoim życiem. I nagle kanał eksplodował. Jakby to było zapisane w runach. W międzyczasie odezwało się kilka firm, zapraszając mnie na rozmowy kwalifikacyjne.
Jest grudzień. Kanał żyje. Pracuję, tworzę i żyję. Nie upadłam. Nie stało się nic z tego, czego się bałam.
To, co napisałam, jest bardzo pobieżne i ogólnikowe, ale chcę wam powiedzieć, że to tylko krótkie epizody z mojego życia. Było ich więcej. O wiele więcej. Przeżyłam i daję radę. Wszystko, co się wydarzyło, każda napotkana osoba i każda sytuacja niosą ze sobą historię.
Zawsze miałam tak, że naturalnie potrafiłam pisać. Naturalnie miałam tysiące pomysłów w głowie, ale życie nie pozwalało mi się skupić, bo musiałam walczyć o przetrwanie. Jakkolwiek to brzmi. I stąd są te wszystkie pomysły.
Do tego dochodzi fakt, że jestem kinomanką i zdarza mi się w życiu przeczytać jakąś książkę, co dodatkowo napędza mój umysł. Budzę się nad ranem i myślę, co by tu napisać. Jadę samochodem i myślę. Jestem w pracy i myślę. To jest jak obsesja, która czasami nie daje mi odpocząć.
Nie piję alkoholu. Nie biorę żadnych leków. Kilka lat temu miałam operację i po wybudzeniu odmówiłam nawet leków przeciwbólowych, bo przytępiają mój umysł. Być może dla niektórych brzmi to jak szaleństwo, ale ja tak po prostu mam.
Każdą historię da się opowiedzieć w muzyce. Kiedyś robiono to często, dziś mało kto opowiada podczas muzyki. Tyle ludzi, tyle sytuacji w moim życiu, tyle zapomnianych historii, niezliczona ilość filmów, książek, historii własnych i cudzych. Ja w zasadzie mogę pisać bez przerwy. Dwadzieścia cztery godziny na dobę. Zawsze mam coś do opowiedzenia. Zawsze mam coś do napisania.
Wiem, że są osoby, które tego nie rozumieją. Wydaje mi się, że wiem dlaczego. Kiedyś wydawało mi się, że jeśli ktoś potrafi zrobić coś, czego ja nie potrafię, to albo ze mną jest coś nie tak, albo to niemożliwe i to jakaś ściema. Aż przyszło doświadczenie i zrozumienie, że każdy z nas jest inny. Fakt, że ja czegoś nie potrafię, nie oznacza, że inni nie potrafią.
Jednym z największych przełomów w moim życiu był moment, kiedy zaakceptowałam siebie taką, jaka jestem, i przestałam porównywać się do innych.
Dopóki mój umysł nie zawodzi, dopóki mam siłę i zdrowie, pomysłów w mojej głowie nigdy nie zabraknie. Bardziej obawiam się, że zabraknie mi czasu, żeby wszystkie zrealizować. Bo jestem zwykłą osobą, taką jak każdy inny. Jedni mają łatwiej, inni trudniej, a jeszcze inni kończą drogę przedwcześnie.
Życie to droga. Dziś, z perspektywy czasu, wiem jedno. Nie wszystko od nas zależy i czasami warto oddać lejce temu na górze. Kimkolwiek on jest. Czasami warto zaufać. Jedni powiedzą losowi, inni Jezusowi, inni Bogu, bogom albo wszechświatowi. To nie ma znaczenia. Ważne, żeby oddać te lejce, bo co ma się wydarzyć, i tak się wydarzy.
Rób swoje i nie oglądaj się za siebie. Im mniejsze masz oczekiwania, tym mniej się rozczarujesz. Rób z sercem to, co kochasz, i się nie poddawaj. Być może twoje życie się odmieni, a być może nie. Nikt tego nie wie. Jeśli będziesz tylko czekać, przegapisz moment, w którym mogłaś być szczęśliwa.
Pamiętaj, kimkolwiek jesteś, nie ma drugiej takiej osoby jak ty. Gdybym urodziła się w szczęśliwej, zamożnej rodzinie, nie byłabym tym, kim jestem dziś. A saga być może nigdy by nie powstała.

Przypominam również, że mimo że tekst powstał w formie żeńskiej, nie znaczy to, że jestem kobietą. Istnieje bowiem 50% szans, że jestem mężczyzną a nazwa kanału to Moja Hipnoza;-)
Dlaczego to podkreślam? Przejdź do zakładki o mnie.

Mia Hipnosis
110
Udostępnij

Przy Ognisku

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpalić pierwszą iskrę.

Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.

← Powrót do listy