Widzę schematy, czuję emocję, w sekundę wiem, co jest prawdziwe, a co sztuczne. Od dziecka dostrzegałam wzorce tam, gdzie inni widzieli chaos. Matematyki nie musiałam się uczyć, ona po prostu wsiąkała. Ale jednocześnie byłam nadwrażliwa, podatna na manipulację, łatwowierna. Dawałam się wykorzystywać ludziom, którzy widzieli we mnie tylko narzędzie. Dlatego zaczęłam czytać o psychologii, o emocjach, o manipulacji, nie po to, by manipulować innymi, tylko po to, by wreszcie przestać być ofiarą. Wpadłam na moment w skrajność i wszędzie widziałam manipulację, później to minęło. Zapanowałam nad gniewem, nad złością, nad chaosem w mojej głowie i dopiero wtedy zaczęłam naprawdę widzieć ludzi. To nie trwało tydzień czy dwa. To był proces, który kształtował mnie wiele lat. Problemy w mojej głowie wynikały z wielu czynników. Traumy, dzieciństwo, nie chcę wchodzić w szczegóły. Nie należę do osób które miały lekko ale nie zamierzam się tutaj nad sobą użalać bo nie o to chodzi. Wszystko można przekuć w siłę. Problem w tym, że musimy to zrobić sami i musimy naprawdę pragnąć zmiany. Nikt za nas nic nie zrobi. To musi wypływać z serca. Szukanie szczęścia polega na poznawaniu siebie. Trzeba odważyć się spojrzeć w lustro i uznać, że to ze mną jest coś nie tak i coś z tym zrobić. Nie generalizując dodam, że to moja historia. Każdy ma własną ścieżkę ale warto zawsze najpierw patrzeć na siebie. Kiedyś wydawało mi się, że cały świat się na mnie uwziął. Wierzyłam w to z całych sił aż przyszedł czas kiedy musiałam spojrzeć prawdzie w oczy i zauważyć, że to nie świat. To JA. I to odmieniło całe moje życie i postrzeganie rzeczywistości. Otworzyło mi oczy.
Dlaczego nie korzystam z przesyłanych tekstów? Powód jest prosty: bo nie są moje. Nie znam ich historii, nie znam motywu, nie znam źródła. Nie jestem w stanie zweryfikować, czy ktoś nie skopiował czegoś z internetu, czy nie przepisał czyjegoś wersu, czy nie podał mi czegoś, co później obróci się przeciwko mnie. A ja, pisząc swoje teksty, mam szkice, mam wersje robocze, mam dowody procesu twórczego i ciąg myślowy, który mogę udowodnić. Ryzyko przypadkowego podobieństwa istnieje zawsze, bo na świecie napisano miliardy zdań, ale jeśli tekst wychodzi ze mnie, to wiem, że był niezamierzony, czysty, mój. Dlatego nie ma mowy, żebym korzystała z cudzych prac, nie z pychy, nie z wyższości, tylko z odpowiedzialności i uczciwości wobec siebie.
Skąd biorą się moje teksty? Bywa różnie. Mam lata zalegających szkiców, do których czasami wracam, przerabiam je i dopasowuję do aktualnej energii. Najczęściej jednak piszę z impulsu. Coś obejrzę, coś przeczytam, ktoś pokaże swoją prawdziwą twarz, coś mną wstrząśnie i wtedy odpalam się jak pożar w suchym lesie. Tak powstała Furia Baby Jagi. Wieczór, miałam iść spać, otworzyłam TikToka tylko na chwilę, żeby dodać shorta i wyskoczył film o chłopcu potrzebującym astronomicznej kwoty na operację. Zweryfikowałam, prawda. Short nie został dodany. Usiadłam i coś we mnie pękło. Złość, bezsilność, ból i pytanie: gdzie my k…a żyjemy. Zaczęłam pisać. Nie spałam przez 23 godziny, dopóki wszystko nie było dopięte, a potem padłam na dwa dni jak po bitwie. Taki jest proces, prawdziwy, brudny, wyczerpujący.
Czasami jadę autem i nagle spada na mnie myśl. Chodzi za mną tak długo, aż uformuje się zarys. Siadam i piszę. Raz dwie godziny, raz pięć minut, raz nic. Czasami nie mogę wycisnąć nawet jednego słowa. To nie matematyka. To emocje.
Cały projekt stoi na moich emocjach, na gniewie, na miłości, na wrażliwości, na obserwacji ludzi, na przeszłych ranach i teraźniejszym zrozumieniu. To dlatego ten projekt żyje. To dlatego pieśni są inne. To dlatego ludzie je czują. Bo nie są poprawne, nie są wygładzone, nie są generowane, nie są kalkulowane. Są moje.
I kiedy widzę, że kanał eksplodował, że utwory mają miliony odsłon, to dalej jest dla mnie szok. Ale wiem jedno: bez emocji ta muzyka byłaby tylko ładnym tłem. Z emocjami staje się opowieścią.
Podsumowując: tak, wszystkie teksty są moje. Niektóre powstały w kilka godzin, inne kształtowały się przez kilka dni, po kawałku. Nie zawsze jest to tak emocjonalne jak w przypadku Furii Baby Jagi. „Prawda i Gniew | Manifest” powstała w zupełnie innych okolicznościach, ale według podobnego scenariusza. Jednak nie zawsze wygląda to tak samo. Czasami po prostu siedzę w ciszy i spokoju, słuchając muzyki z kubkiem kawy albo herbaty, i piszę.
A kiedy mam już cały tekst i wklejam go do Suno AI, często muszę przerabiać go jeszcze kilkadziesiąt razy, żeby brzmiał tak, jak według mnie powinien. Aż to poczuję.
Jak powstają moje teksty i dlaczego wykorzystuję wyłącznie własne.
Odczyt wykorzystuje syntezator mowy wbudowany w Twoją przeglądarkę lub system. Dostępne głosy i ich jakość mogą się różnić w zależności od urządzenia i przeglądarki.
64
Przy Ognisku
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpalić pierwszą iskrę.