Życie potrafi być nieobliczalne i prędzej czy później każdy z nas tego doświadczy. Znam ludzi, którzy przez wiele lat zarzekali się, że nigdy nie wyjadą z miejsca, w którym się wychowali, a dziś mieszkają setki kilometrów od przysłowiowego domu. Często za granicą.
Z dnia na dzień wszystko potrafi się rozsypać. Bo rodzice się rozwiedli. Bo ktoś odszedł. Bo nagle zamknęli zakład pracy, w którym przepracowaliśmy czterdzieści lat. Bywa, że zmiany przychodzą tak spektakularnie, że nic dziwnego, iż wywołują lęk, frustrację, smutek, żal. To naturalne uczucia. Musiałbyś nie być istotą ludzką, żeby się nie bać.
W życiu prywatnym spotykam wiele osób, które przeżyły ogromne dramaty. Jedni się podnieśli i idą dalej. Zdarzają się jednak tacy, którzy nigdy się nie podnieśli, podejmując przy tym drastyczne decyzje. Najgorsze jest to, że znam także osoby, które żyją w swojej bańce nieszczęśliwości. Pielęgnują negatywne uczucia i negatywną energię bardziej niż własny ogród.
Każdy z nas czasem spotyka na ulicy znajomego, znajomą, którzy zapytani, co u nich słychać, odpalają się niczym ciężka artyleria i przez kilka minut wymieniają tylko negatywne strony swojego istnienia. I ja rozumiem, że jest ciężko, ale największym błędem życiowym jest pielęgnowanie tych emocji i tego marazmu, nie dostrzegając przy tym nic poza nimi.
Po kilku minutach rozmowy z taką osobą jesteśmy często wyssani z energii. Wracamy do domu i zastanawiamy się, skąd u nas nagle obniżone samopoczucie i brak siły. To tak działa. To nie magia. Tak skonstruowany jest świat i taka osoba zwyczajnie wysysa z ciebie część energii. Nie robi tego celowo. Zwykle nawet nie wie, że nosi klapki na oczach.
Często chcielibyśmy pomóc, obudzić taką osobę. Czasem wydaje nam się, że nam się to udało. Po czym spotykamy ją dwa dni później i wszystko wraca do starego schematu. I tu dochodzimy do sedna. Jakkolwiek to zabrzmi… te osoby po prostu nie są gotowe. Nie ma fizycznej możliwości, by im pomóc. One karmią się tymi nieszczęściami i nie słyszą nic z zewnątrz. Będą tkwić w tej bańce dopóki życie samo ich nie zweryfikuje, a czasem zostaną w niej do końca swoich dni.
Jeśli masz siłę, by od czasu do czasu dźwigać to brzemię i wysłuchać takiej osoby, pamiętaj, żeby później zadbać o siebie. Zbyt długie oddawanie energii może zaprowadzić cię w miejsce, w którym nie chcesz być. Nie da się zrobić nic więcej. I cokolwiek ci teraz przychodzi do głowy… pamiętaj: ty też jesteś ważny. Nie możesz pozwolić innym zrzucać na siebie ich negatywnej energii, bo będziesz stał w miejscu.
Warto pomagać, ale trzeba nauczyć się rozróżniać sytuacje, kiedy walimy głową w mur, a kiedy faktycznie komuś pomagamy.
Przytoczę prostą metaforę: jeśli ktoś tonie, a ty rzucisz się go ratować, nie umiejąc pływać ani nie mając odpowiednich narzędzi, utoniesz razem z nim. Tu nie ma żadnej filozofii. To naprawdę proste.
I wracając do początku… pamiętaj: cokolwiek wydarzy się w twoim życiu, zawsze jest jakieś wyjście. Ból i smutek nie trwają wiecznie. To, że czujesz lęk, strach, ból, żal i inne negatywne emocje, świadczy o twoim człowieczeństwie. Taki zostałeś stworzony i po coś to jest.
Oczekuj nieoczekiwanego, a nigdy nie będziesz rozczarowany. Życie jest jak kalejdoskop, a nasz umysł jest osobnym wszechświatem. Każdy z nas nosi w sobie swój własny świat.
Dziś masz rodzinę, pieniądze i wszystko się układa. Jutro może wydarzyć się jedna sytuacja, która wywróci twoje życie do góry nogami. Najgorsze, co możesz wtedy zrobić, to zamknąć się w swojej bańce. Dlaczego? Pamiętasz opisaną wcześniej osobę, której właściwie nie da się pomóc? Właśnie dlatego.
Jeżeli nie chcesz skończyć tak samo i zmagać się sam ze sobą, otwórz głowę i wyjdź do ludzi. Słuchaj, co mówią, rozmawiaj z rodziną. Nie twierdzę, że wszyscy będą mieli rację i złote rady, nie twierdzę, że wszystko co usłyszysz przypadnie ci do gustu. Ale jeśli ktoś, kto cie kocha, kto nie ma logicznych powodów by ci dowalać mówi coś, co uderza w twoje serducho to zastanów się, dlaczego tak jest? Może ktoś właśnie chce ci pomóc? Nie ignoruj tego. Nie wspomnę, że zawsze będzie lżej i zawsze trafi się ktoś, kto cię olśni.
Przy Ognisku
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpalić pierwszą iskrę.